piątek, 15 kwietnia 2011

O REFORMĘ REFORMY

O reformę reformy
Już prawie cztery lata mija od ogłoszenia Summorum Pontificum, definiującego dwie formy rytu rzymskiego w liturgii katolickiej. W wielu miejscach w Polsce i na świecie powstają grupy tradycji, które „organizują” Msze Święte w Nadzwyczajnej formie rytu Rzymskiego. Czy jednak następuje upragniona przez Ojca Świętego Benedykta XVI reforma reformy w duchu hermeneutyki ciągłości a nie zerwania. Jak praktycznie powinniśmy odczytać znaki czasów, w których żyjemy? Jak odpowiedzieć na to zaproszenie kierowane przez Ojca Świętego do całego kościoła? Czy można by zdefiniować szerszy program odnowy w odniesieniu do obecnie funkcjonującej w parafiach praktyki liturgicznej? Wydaje się, że wystarczy otwarte serce, pokorna obserwacja liturgii papieskiej i ufne naśladowanie. Naśladowanie zamiast mędrkowania i wymyślania nowinek - ciągłego dostosowywania do ludzi a co za tym idzie niestety też i banalizowania liturgii. Na jakie więc cechy, gesty i postawy w liturgii powinniśmy zwrócić uwagę?
1. Chrystus w centrum zgromadzenia liturgicznego
W kaplicach, które dają taką możliwość (jako wzór przywołać należy kaplicę sykstyńską) nie należy za wszelką cenę ustawiać drugiego ołtarza odstawionego od ściany. Czyż nie będzie wyrazem ciągłości zachowanie (przynajmniej w zabytkowych kościołach lub kaplicach) orientacji celebracji w stronę tabernakulum. Wszędzie tam gdzie stoją stałe ołtarze pozostaje rozwiązanie zastosowane przez papieża w bazylice św. Piotra, gdzie centralne miejsce na ołtarzu, przed oczami kapłana zajmuje krucyfiks. Również świece po obu stronach ołtarza ustawione symetrycznie przywodzą na myśl sposób celebracji funkcjonujący w kościele od setek lat. Czyż nie należałoby pójść za przykładem naszego wikariusza - zastępcy - Chrystusa, który sam usuwa się w cień aby ukazywać jeszcze pełniej naszego Pana i Mistrza? Czy ksiądz (lub proboszcz), który nie chce naśladować Rzymu i postawić w centrum ołtarza i zgromadzenia liturgicznego Chrystusa jest rzeczywiście „alter Christus”?
2. Sacrum i tajemnica zamiast banalizacji i trywializacji liturgii
Jak stworzyć atmosferę sacrum w kościele? Nowy ryt mszy świętej wbrew pozorom daje odrobinę możliwości, które jednak trzeba chcieć wykorzystać. Po pierwsze zachowanie kapłana i służby liturgicznej, która może ukazywać dwojako – cześć i szacunek lub niefrasobliwość i brak zaangażowania. Od sposobu złożenia rąk, klękania, ukłonów począwszy poprzez sposób wypowiadania świętych tekstów a na wyglądzie szat liturgicznych (i kapłana) skończywszy.
Jak wielki jest Bóg? Jak małym i marnym prochem jest człowiek? Czy Bóg jest godzien, aby mu się kłaniać, złożyć ręce. A może jesteśmy prawie aniołami i dlatego postawa ciała jest mało ważna a liczy się tylko „postawa” duszy? Czyż nie byłoby ewangelizowaniem świeckich gdyby mogli patrzeć na wzorowe postawy i gesty liturgiczne wśród służby liturgicznej i kapłana? Skoro poganie mogą zgiąć kark i bić pokłony przed ułudą lub demonami czyż nasz Bóg przestał być Bogiem? A przecież nasz Bóg jest Bogiem i to Bogiem jedynym prawdziwym. Czy nie popadamy w dziwne skumplowanie z Bogiem lub herezję angelizmu, nie zwracając uwagi na nasz wygląd, postawę i gesty? Czy to skumplowanie nie pociąga za sobą braku bojaźni Bożej i w efekcie utraty wiary? Przez całe wieki rozwoju liturgii największą cześć okazywali katolicy Najświętszemu Sakramentowi, można powiedzieć za współczesnym człowiekiem „do granic absurdu”. Te średniowieczne trzymanie ściśniętych palców, te pokłony, pateny itp. Ale czyż to nie jest nasze dziedzictwo? Cóż nam zostanie z naszego katolicyzmu jeżeli sprofanujemy prawdziwe Ciało naszego Zbawiciela?
Słyszymy zewszęd zapewnienia – Bóg Cię Kocha, Bóg chce być twoim przyjacielem...
Ale co z Bogiem?
Czy jeszcze Go ktoś kocha? Czy ty kochasz Boga? Czy na pewno jestem przyjacielem Boga? Czy profanowanie jego Naświętszego Ciała i Krwi jest oznaką przyjaźni?
3. Silentium sacrum
Aby dać czas na tajemnicę i sacrum warto pamiętać o świętej ciszy podczas liturgii. Modlitewne milczenie może przecież towarzyszyć zarówno utworom instrumentalnym wykonywanym na organach, jak i zupełnej ciszy. Dogodnym czasem na silentium sacrum bez grania na organach jest choćby czas uwielbienia po komunii świętej. Również po homilii można dać chwilę na medytację słowa przed chwilą słyszanego a w ciągu tygodnia właśnie silentium sacrum może zastępować homilię. Dajmy sobie i Bogu chwilę ciszy podczas Mszy Świętej aby nasze „aktywne” uczestnictwo we Mszy było przede wszystkim wewnętrzne, gdyż w przeciwnym razie staje się powierzchowne.
4. Ruch pierwszego kanonu
Mówmy znajomym kapłanom o drogocennej perle – skarbie, który zachował się w nowym rycie. Tą perłą jest pierwszy kanon – pierwsza modlitwa eucharystyczna. Ilekroć zdarza mi się słyszeć tę modlitwę (o zgrozo – tylko dwa razy w ciągu ostatniego roku) jestem poruszony jej głębokością. I chcę być poruszony tak na każdej Mszy niedzielnej. Powiem więcej – mam do tego prawo, skoro jest kilka modlitw eucharystycznych, aby móc ją słyszeć przynajmniej kilkanaście razy w roku. Załóżmy nieformalny ruch pierwszego kanonu. Opowiadajmy o jego starożytnym pięknie. Pokazujmy naszym kapłanom, że „prędkość” odprawiania Mszy Świętej nie jest czymś na czym nam katolikom zależy. Zachwyćmy się pięknem tej starożytnej modlitwy. Czyż nie będzie to reforma reformy?
Nasz ruch będzie miał jedną zasadę - po każdej Mszy Świętej, którą kapłan odprawi wypowiadając pierwszy kanon – każdy z członków ruchu będzie poczuwał się w obowiązku osobiście podziękować kapłanowi za jego wybór. Po tym się zresztą poznamy (przecież spotkamy się po Mszy Świętej w zakrystii przy podziękowaniach dla księdza;-) Reszta w ręku Boga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz