środa, 3 kwietnia 2013
Poabdykacyjne refleksje i co rozpoczyna Rok Wiary?
Żyjemy w ciekawych czasach. Zmiany, zmiany, zmiany. Czytając miesięczniki, ba , tygodniki okazuje się, że to o czym tam piszą jest już nieaktualne. A gdy już człowiek myśli, że coś wie, że mógłby skomentować otaczającą rzeczywistość, to okazuje się, że wiedza jego jest już nie aktualna. Od 11 lutego mamy tak bogaty ciąg wydarzeń w Kościele, że aż nie wiadomo co myśleć. Fakty wszyscy znamy. Mamy zatem obecnie „biskupa w bieli” na emeryturze. Mamy nowego papieża Franciszka i wyczekiwanie na Jego każdy gest, krok i słowo. Jaki będzie co mówi, co robi? Co to wszystko oznacza? Ale po kolei. Warto przez chwilę zastanowić się nad wymienionym sformułowaniem z objawienia Fatimskiego. „Biskup w bieli”. Sprzeczność w tym sformułowaniu była jakby nie zauważalna, no bo przecież w bieli jest papież. Jednak papież jest również biskupem Rzymu, więc właściwie mógłby nim być na przykład bł. Jan Paweł II czy obecny papież Franciszek. Gdy jednak zastanowić się głębiej, to „dosłownie” biskupa w bieli mamy dopiero teraz. Papież Benedykt XVI po abdykacji zachowuje swoje imię, jest odtąd nazywany „emerytowanym papieżem”, Jego Świątobliwością i nosi BIAŁĄ sutannę. A skoro dwóch papieży być nie może, to pomimo swojego tytułu grzecznościowego jako emerytowany papież jest przede wszystkim biskupem. Biskupem w Bieli. Nieoczekiwane ogłoszenie o abdykacji 11 lutego i burza z piorunami nad Bazyliką Świętego Piotra dopełnia dramaturgii obrazu. Z pewnością nie znamy wszystkich kulis tej dramatycznej decyzji, ale wspomnienie w oficjalnym oświadczeniu papieża o braku sił duchowych do pełnienia posługi powinno być otrzeźwiającym policzkiem dla każdego Katolika. Jak to? Jak mój papież, otoczony przecież tyloma pomocnikami, kardynałami, księżmi, siostrami (o gwardii szwajcarskiej nie wspominając) może nie mieć siły? Jak może nie mieć sił duchowych osoba, za którą modlą się wszyscy Katolicy na świecie, wszystkie zakony kontemplacyjne, każdy kapłan wymieniający podczas Mszy Świętej imię Papieża? Jak to jest możliwe nie mieć sił duchowych? To kto je powinien mieć, jeżeli nie w ten sposób „wspomagany” Wikariusz Chrystusa? Przyczyna może być właściwie jedna.
Zawiedliśmy Go.
Każdy.
Pomocnicy okazali się wilkami w owczej skórze.(świadczy o tym choćby afera z kamerdynerem papieża). Ci którzy powinni z uwagą obserwować każdy gest papieża i odczytywać znaki czasu zakryli swe oczy, żeby nie widzieć. Ci którzy powinni wsłuchiwać się w jego nauczanie, aby je przepowiadać dalej „olali to”. Kapitan, który opuszcza tonący okręt jest albo niespełna rozumu, albo jest tchórzem, albo … zostaje do tego zmuszony przez bunt załogi. Zostaje zmuszony przez załogę, która wypowiada swoje posłuszeństwo, która potrafi tylko dyskredytować i podkopywać autorytet swojego kapitana, a która nie wypełnia Jego rozkazów. W tej dramatycznej sytuacji kapitan woli się usunąć w cień, aby ochronić Statek. Chronić pasażerów.
Oczywiście najwięcej odpowiedzialności mają najbliżsi kapitana. Adiutanci, Kadra oficerska. W tym buncie uczestniczą jednak wszyscy na swoja miarę. Taki majtek jak ty czy ja również. Bo czy rzeczywiście uczyniłem wszystko, aby wypełniać rozkazy kapitana. Może się leniłem, wycierając zbyt niechlujnie mój kawałek pokładu. Przymykając oczy na rozkazy Kapitana. Przecież nikt nie zauważy, gdy się trochę brudu w życiu zostawi. Swoją niejednoznaczną postawą dawałem do zrozumienia przełożonym, że mogą przy mnie obgadywać Kapitana. Przyzwalałem na różne docinki, żarty i sam się z nich śmiałem. A jeżeli nawet nie, to czy rzeczywiście wykorzystaliśmy te osiem lat na ciężką pracę, aby Statek wrócił na właściwy kurs. Kapitan pokazywał, jak ma wyglądać stół w każdej kajucie, a kto go posłuchał? Czy złożyłeś petycję w tej sprawie, zebrałeś podpisy, kupiłeś Kajutowemu odpowiednie paramenty i wyposażenie kajuty, aby naśladować Kapitana? Który z Kajutowych przeczytał chociaż jedną książkę Kapitana? I tak dalej, i dalej. Wracając do rzeczywistości Kościoła można wymienić kilka (ukrytych przez media) faktów, znaków czasu i wyraźnych poleceń papieża Benedykta, które czekają wciąż na dopełnienie.
Komunia Święta na klęcząco, szczególnie teraz, gdy będą mówić, że uff to już minęło, zróbmy to!!!. Każdy!!! Każdy Świecki!!! Sposób przyjmowania Pana Jezusa w Komunii to odpowiedzialność każdego przyjmującego a nie odruch grupowy. Zrób to, bo co zrobisz gdy w twojej parafii zaczną rozdzielać Komunię na rękę? Czy też w odruchu stadnym będziesz bezcześcił Najświętszy Sakrament.
Kolejne polecenie Namiestnika Chrystusowego dotychczas nie zrealizowane – Zwróćmy się ku Panu. Krzyż na środku ołtarza i świece po bokach. Zróbmy to !!!. Zwróćmy się ku Panu!!! Nowy papież zwyczaj ten podtrzymuje!!!. Jeżeli twój proboszcz myślał, że to przejściowe, właśnie masz okazję uświadomić Go, że nie ma na co czekać. Zapytaj, czy może nie potrzebuje wsparcia finansowego na zakup paramentów liturgicznych na ołtarz, bo tak pusto i nie symetrycznie to wygląda. Właśnie teraz. Obudźmy się z letargu i działajmy. Jeżeli się nie udaje zacznij od siebie, od rodziny. Modlitwa rodzinna na klęcząco przed Krzyżem zawieszonym na ścianie w domu. Od dzisiaj możesz to wykonać, bez szczególnych inwestycji. Zacznij to robić. Jako ostatni punkt, raczej do zrealizowania w dłuższej perspektywie pozostaje postulat Benedykta XVI, aby w naszych kościołach odprawiana była Liturgia Rzymska w dwóch jej formach. Zwyczajnej i Nadzwyczajnej. Zapewne po to, aby poprzez ukazanie starożytnej formy odbanalizować współczesną liturgię. Jeśli masz zdolności muzyczne już ucz się chorału gregoriańskiego. W Internecie znajdziesz wszystko czego potrzebujesz. Jeżeli nie masz słuchu, ucz się tradycyjnej ministrantury, jeżeli się tobie nie przyda nauczysz swojego syna w przyszłości jednocześnie poznając to co Benedykt XVI chciał ponownie udostępnić każdemu kapłanowi i całemu Kościołowi.
W jednym z ostatnich wystąpień papież bez ogródek mówi o kryzysie w Kościele. Mówi o skutecznej i posiadającej duży zasięg przyczynie wielu pomówień, problemów i prawdziwych nieszczęść: zamykaniu seminariów, likwidowania klasztorów, banalizowania liturgii jaką był „Sobór Mediów”. Na koniec skonstatuje „Sobór wirtualny był silniejszy niż sobór realny. Ale prawdziwa siła Soboru była obecna i coraz bardziej się dokonuje, stając się prawdziwą siłą, która jest prawdziwą reformą, odnową Kościoła. Wydaje mi się, że 50 lat po Soborze widzimy, jak ten sobór wirtualny się załamuje, gubi i jawi się prawdziwy Sobór, z całą swoją siłą duchową. Naszym zadaniem, właśnie w obecnym Roku Wiary, poczynając od Roku Wiary, jest praca, aby realizowany był prawdziwy Sobór, ze swoją mocą Ducha Świętego, aby prawdziwie odnowił się Kościół.” Poczynając od Roku Wiary. A więc rozpocznijmy pracę nad przywróceniem Tradycji Katolickiej, aby w niej zrozumieć i stosować naukę Soboru. Do pracy. W tym kontekście rzeczywiście "karnawał się skończył" zabawa się skończyła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz